Bielizna damska
Bielizna damska – została wymyślona przez starożytne Egipcjanki.
Nie od razu we współczesnej formie, rzecz jasna. Zaczęło się od halki, czyli dodatkowej, spodniej, wąskiej tuniki. Niby nic. Ale kobiety zawsze były świadome swoich wdzięków i starały się je jakoś podkreślić. W starożytnej Grecji na przykład, niewiasty by uwydatnić biust, lekko unieść go w górę, owijały go pasami tkaniny. Bo jak wiadomo, a uświadomił nam to znany satyryk pan Andrzej Poniedzielski , różnica pomiędzy kobietą a mężczyzną polega na tym, że „kobieta zaczyna się wcześniej”. I właśnie o to „wcześniej” w bieliźnie damskiej chodzi przede wszystkim.
Damska moda intymna była (i jest chyba nadal?) w dziejach ludzkości wypadkową różnych idei, poglądów, męskich i żeńskich punktów widzenia, walki o prymat płci, polityki, religii, władzy…
Kobieta! Ta zmienną jest, więc jeśli Greczynki biust unosiły, to już Rzymianki z okresu republiki swoje piersi spłaszczały! Bandażowały je lub zaciskały w skórzanym gorsecie. Średniowieczna Europa w ogóle głos kobiecie odebrała, wraz z jej godnością. A przodował w tym Kościół Katolicki, który w majestacie nadanej sobie wszechwiedzy i władzy wręcz nadprzyrodzonej, zrobił z kobiety ucieleśnienie grzechu, a przyrównując ją do worka z gnojem, upodlił chyba najbardziej w dziejach ludzkości. Piersi? Nie istniały. Workowate suknie skrywały wszelkie kształty, a bielizną znów była dodatkowa sukmana spodnia. A przecież starotestamentowa „Pieśń nad pieśniami” tak pięknie i wprost (!) chwali kobiece piersi… Czas biegł naprzód i znów zmieniło się na świecie. Teraz kobietom zafundowano piekielne tortury w metalowych gorsetach, które tak mocno zaciskały się na ich ciele, że nieszczęsne z trudem oddychały. Omdlenia były na porządku dziennym. Gorsety modelowały sylwetkę kobiecą w zależności od obowiązującej mody raz ujmując, raz dodając, spłaszczając, to znów wypychając co nieco w górę… Do biustonosza wiodła długa droga. Dopiero w 1866 roku został opatentowany pierwszy stanik z jedwabiu i … drutu. Na miękki i wygodny trzeba było poczekać do roku 1921.
Dziś to na szczęście przeszłość. Współczesna moda bieliźniana jest wyemancypowana, wolna i nieskrępowana. Męczyć się będziemy, ale tylko na własne życzenie, gdy wybierzemy nieodpowiedni stanik.
A jak dobrze wybrać biustonosz? Przede wszystkim określmy jaki rozmiar jest nam potrzebny. A mówi nam o tym symbol składający się z liczby i litery wydrukowany na metce. Litera – to głębokość miseczek, zaś liczba – to obwód pod biustem. Mierzymy się pod piersiami, a potem z piersiami. Różnica określi nam potrzebną głębokość miseczki – odczytujemy ją z tabeli, (np. 80C). Teraz dobieramy fason. A jest w czym wybierać! Piersi mają różny kształt i rozstaw. Dobry stanik nie może ich zniekształcać i uciskać. Ma je podtrzymywać! A materiał? Czy jest ważny? Oczywiście. Powinien być gładki, mało rozciągliwy, miły w dotyku, nie powinien powodować uczulenia. Koronki nie mogą kaleczyć brodawek, a szwy ich uciskać. Małe piersi można wspomóc biustonoszem push-up, a zbyt obfite skorygować lekko biustonoszem z tzw. minimizerem.
Do górnej części damskiej garderoby spodniej zaliczamy także różnego rodzaju podkoszulki. Najczęściej są bawełniane lub z dodatkiem elastycznych włókien. Białe, czarne lub kolorowe. Mniej lub bardziej wycięte, na szerokich i wąskich ramiączkach. W chłodne zimowe dni przylegając do ciała ogrzewają, a gdy na polu robi się cieplej ich koronkowy dekolcik filuternie wystaje spod sukienki.
A co z bieliźnianym dołem? Na szczęście dziś możemy wybierać pomiędzy wysoko zabudowanymi, wręcz barchanowymi gatkami, a minimalną formą okrycia kobiecej pupy, czyli stringami. Pomiędzy tym mieszczą się wszelkiego rodzaju figi, majtki, szorty. Bogactwo wzorów, kolorów i form zadowoli wszystkie panie.
Co na nogi? Gdy zimno, nawet pod spodnie dobrze jest coś ubrać. Przydadzą się na pewno grubsze rajtuzy. Wiosną i latem pod spódnicą i sukienką najlepiej prezentują się cieniutkie niczym mgiełka rajstopy z lycrą lub pończochy, zarówno te mocowane na pasie, jak i te samonośne.
Dawniej nieodzowną rzeczą pod spódnicą była halka i to niejedna! Jeszcze w latach pięćdziesiątych nie można było być modną bez sztywnej halki, która nadawała kształt spódnicy. Dzisiaj halki i półhalki są bielizną, ale nie tylko. Niedawno wyszły z ukrycia i mogą pełnić rolę samodzielnego ubioru. Tak właśnie zmienia się moda… Najczęściej jednak wciąż ochronią odzież przed elektryzowaniem, a panie przed wzrokiem ciekawskich, jeśli sukienka jest półprzeźroczysta.
Co jeszcze czeka nas w damskie modzie intymnej, czym zaskoczą nas dyktatorzy, a co same wybierzemy? Przede wszystkim nie dajmy się zwariować. Nie katujmy ciała. Nośmy rzeczy piękne, ale wygodne i zdrowe.